Zastanawialiście się może kiedyś, co student uczelni artystycznej robi, jak ma za dużo czasu (którego swoją drogą nie powinien mieć)? Odpowiedź filmowa specjalnie dla was.
Halloween w Japonii obchodzi się tak, jak wszystkie inne zachodnie komercyjne święta - dekorując wystawy i czasem od niechcenia pokrzykując przed sklepem “Happy (wstaw nazwę święta)!”. Jeśli się wie, gdzie szukać, można znaleźć obcokrajowców i na dwa dni zniknąć z kalendarza. Po tym czasie budzimy się we własnym mieszkaniu (o ile mamy szczęście!) z mglistym wspomnieniem roztańczonej karawany groteskowych postaci, sunącej przez centrum miasta i siejącej zamęt. Przeszłość jest niekształtna, niczym pierwsza próba jedzenia tofu pałeczkami, a my starając się nie myśleć zbyt wiele, wracamy do nauki.
Czy mi się wydaje, czy wszędzie to wygląda tak samo?
Pozdrawiam
Było już zjawisko ze skaczącymi rybkami w roli głównej, ale doprawdy - tu coś lepszego. Wiele miesięcy minęło, odkąd po raz ostatni dawałem o sobie znać. Wiele ciekawego się wydarzyło - mieszkając w Japonii, o ciekawostki nietrudno. Oto relacja filmowa z kolejnego nocnego szwendania. I tym razem za cel obrałem sobie plażę… Film ciemny, mało widać, trochę, ale może uda wam się podchwycić klimat.
Aby umilić czas oczekiwania na kolejną część koreańskiej historii, prezentuję… wideo z prawdziwego zdarzenia! Na moim blogu był wcześniej klip ze zdjęciami, ale cały serwis stage6 poleciał, bo za dużo dzieci wrzucało tam nielegalne filmy. Niestety, tamta kompozycja przepadła na zawsze (no chyba, że ktoś ją zripował na dysk - wtedy byłbym wdzięczny za kontakt). W ramach testowania nowych technologii przekazu publikuję materiał, że tak powiem, “z życia wzięty”. Sannomiya to centralna stacja w Kobe. Gajdzin taki, jak ja, udaje się tam, by spotkać się ze znajomymi, zjeść obiad, wypić piwo lub po prostu poszwendać się tu i tam. Przeczytaj resztę wpisu »