Zaczynam temat szeroki, który zapewne dla wielu z was wyda się bardzo ciekawy. Będzie o jedzeniu w Japonii – jednak bardziej w kontekście życia przeciętnego gajdzina, niż badania oryginalnej kuchni tego kraju. W telegraficznym skrócie – co stworzenia zwane gajdzinami jedzą, jak jedzą i ile je ta przyjemność kosztuje. Zaczynamy podstawowo-obiadowo czyli…
Sushi
Tendencyjnie? Być może… Oto przysmak wszystkich Japończyków, którym zajadają się we dnie i w nocy. Prawda to, choć nie do końca. Sushi oczywiście jest w świadomości mieszkańców tego kraju bez przerwy, wszyscy je lubią ale wydaje mi się, że mało kto praktykuje tu jego częste jedzenie – jest to bowiem troszkę zbyt drogie danie na codzienne posiłki. Konsumpcja od święta, raz na jakiś czas jak najbardziej.
W diecie codziennej pojawiają jednak słynne już onigiri, które zapewne stanowić mają suplement upragnionego przysmaku np. w mojej diecie, zastępują polskie kanapki. Onigiri to porcja gotowanego ryżu w kształcie trójkąta lub rolki, którym opatulona jest wkładka, wszystko to zawinięte w wodorost (wygląda jak zielony papier, pachnie jak falochron). Sklepowo-półkowe onigiri cechuje się ciekawie przemyślanym opakowaniem – do chwili otwarcia wodorost pozostaje oddzielony od ryżu warstwą folii (by nie rozmięknąć). Podczas otwierania folia zostaje usunięta i oto mamy gotowy posiłek. Pierwsze kilka razy były dla mnie trochę to karkołomne ale z czasem można nabrać wprawy.
Przeczytaj resztę wpisu »

Wpisy (RSS)