Kiedy wysiadłem z taksówki, pomyślałem, że fajnie byłoby mieć na sobie jeszcze jeden sweter. W Kobe przez ostatnie dni na poważnie mamy zimowy klimat. Kilka dni temu, podczas krótkiej wyprawy w góry, udało mi się nawet zobaczyć śnieg – więcej, całą zamieć śnieżną, która może i krótka, ale zawzięcie próbowała uniemożliwić trójce dzielnych Polaków przedostanie się do Arimy (google szukaj – Arima onsen). Na Sannomiya śniegu nie ma, ale jest przynajmniej zimowa temperatura.
Mamy jedenastą wieczór – stoję w tłumie Japończyków przy Hanatokei (Kwiatowy zegar) i za kilkanaście minut wsiądę do autobusu, który rozpocznie moją kolejną podróż do Korei. Gościnnie pojawi się towarzyszka podróży – wybywająca z Japonii do USA koreańska nauczycielka języka japońskiego (proste prawda?) - Kim.
Przeczytaj resztę wpisu »
14 komentarzy »
Zielonej herbaty – po japońsku “oocha” - jest wiele rodzajów. Żadna z tych, których do tej pory próbowałem, nie przypomina jednak słomianego napoju pod nazwą “herbata zielona”, jaki podaje się w polskich kawiarniach. Jakież było moje zdziwienie, gdy kupiwszy po raz pierwszy butelkę z automatu, zamiast czegoś herbacianego moje podniebienie zaatakował dziwny smak podobny do spalonych orzechów ziemnych.
Przeczytaj resztę wpisu »
17 komentarzy »
Napisał smorek w kategorii Japonia, Jedzenie
Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Co prawda nie zaserwuję jeszcze kolejnej porcji koreańskich przygód, jednak by umilić oczekiwanie na wpis postanowiłem poczęstować wszystkich ryżem.
Ostatnio stałem się dumnym posiadaczem Ricecookera. Po polsku takie urządzenie zapewne nazwiemy “maszyną do gotowania ryżu”, nic bardziej kreatywnego nie przychodzi mi do głowy (ryżownica?
).
Zapewne w głowach niektórych pojawi się teraz pytanie: “po co komu taka maszyna?”. Oczywista odpowiedź brzmi: “do gotowania ryżu”. W Japonii wyjaśnia się to dokładnie w ten sposób, nic dodać, nic ująć. Domyślam się jednak, że dla osób przebywających obecnie gdzieś między Polską a Krajem Więdnących Klonów (podpowiedź: na blogu biginjapan.pl) wyjaśnienie takie może nie być do końca satysfakcjonujące. Postaram się wyjaśnić kwestię gotowania ryżu trochę szerzej, o ile to możliwe bez zbędnych, negatywnych emocji.
Przeczytaj resztę wpisu »
7 komentarzy »
Napisał smorek w kategorii Japonia, Jedzenie
Zaczynam temat szeroki, który zapewne dla wielu z was wyda się bardzo ciekawy. Będzie o jedzeniu w Japonii – jednak bardziej w kontekście życia przeciętnego gajdzina, niż badania oryginalnej kuchni tego kraju. W telegraficznym skrócie - co stworzenia zwane gajdzinami jedzą, jak jedzą i ile je ta przyjemność kosztuje. Zaczynamy podstawowo-obiadowo czyli…
Sushi
Tendencyjnie? Być może… Oto przysmak wszystkich Japończyków, którym zajadają się we dnie i w nocy. Prawda to, choć nie do końca. Sushi oczywiście jest w świadomości mieszkańców tego kraju bez przerwy, wszyscy je lubią ale wydaje mi się, że mało kto praktykuje tu jego częste jedzenie – jest to bowiem troszkę zbyt drogie danie na codzienne posiłki. Konsumpcja od święta, raz na jakiś czas jak najbardziej.
W diecie codziennej pojawiają jednak słynne już onigiri, które zapewne stanowić mają suplement upragnionego przysmaku np. w mojej diecie, zastępują polskie kanapki. Onigiri to porcja gotowanego ryżu w kształcie trójkąta lub rolki, którym opatulona jest wkładka, wszystko to zawinięte w wodorost (wygląda jak zielony papier, pachnie jak falochron). Sklepowo-półkowe onigiri cechuje się ciekawie przemyślanym opakowaniem – do chwili otwarcia wodorost pozostaje oddzielony od ryżu warstwą folii (by nie rozmięknąć). Podczas otwierania folia zostaje usunięta i oto mamy gotowy posiłek. Pierwsze kilka razy były dla mnie trochę to karkołomne ale z czasem można nabrać wprawy.
Przeczytaj resztę wpisu »
5 komentarzy »