Zastanawialiście się może kiedyś, co student uczelni artystycznej robi, jak ma za dużo czasu (którego swoją drogą nie powinien mieć)? Odpowiedź filmowa specjalnie dla was.
Halloween w Japonii obchodzi się tak, jak wszystkie inne zachodnie komercyjne święta - dekorując wystawy i czasem od niechcenia pokrzykując przed sklepem “Happy (wstaw nazwę święta)!”. Jeśli się wie, gdzie szukać, można znaleźć obcokrajowców i na dwa dni zniknąć z kalendarza. Po tym czasie budzimy się we własnym mieszkaniu (o ile mamy szczęście!) z mglistym wspomnieniem roztańczonej karawany groteskowych postaci, sunącej przez centrum miasta i siejącej zamęt. Przeszłość jest niekształtna, niczym pierwsza próba jedzenia tofu pałeczkami, a my starając się nie myśleć zbyt wiele, wracamy do nauki.
Czy mi się wydaje, czy wszędzie to wygląda tak samo?
Pozdrawiam
Było już zjawisko ze skaczącymi rybkami w roli głównej, ale doprawdy - tu coś lepszego. Wiele miesięcy minęło, odkąd po raz ostatni dawałem o sobie znać. Wiele ciekawego się wydarzyło - mieszkając w Japonii, o ciekawostki nietrudno. Oto relacja filmowa z kolejnego nocnego szwendania. I tym razem za cel obrałem sobie plażę… Film ciemny, mało widać, trochę, ale może uda wam się podchwycić klimat.
Zielonej herbaty – po japońsku “oocha” - jest wiele rodzajów. Żadna z tych, których do tej pory próbowałem, nie przypomina jednak słomianego napoju pod nazwą “herbata zielona”, jaki podaje się w polskich kawiarniach. Jakież było moje zdziwienie, gdy kupiwszy po raz pierwszy butelkę z automatu, zamiast czegoś herbacianego moje podniebienie zaatakował dziwny smak podobny do spalonych orzechów ziemnych. Przeczytaj resztę wpisu »
Z okazji nieaktualnych już świąt i nadchodzącego Nowego Roku życzę wszystkim czytającym ten lekko zdechły blog - wszystkiego najlepszego. Przy okazji, krótka historia z prezentem na koniec.
Od jakiegoś czasu nosiliśmy się z kolegami z zamiarem odwiedzenia salonu z purikura. Purikura to różowa rozrywka dla małych różowych dziewczynek, kawaii, słodusi i ciup ciup… Sami widzicie, że nie da się o tym normalnie pisać, bo zaraz człowieka ogarnia boleśnie słodki nastrój. No ale dobrze, spróbujmy jeszcze raz. “P”, to taka “rozrywka” dla dziewcząt i chłopców (z zastrzeżeniem, iż są to ci japońscy panowie, których od płci pięknej odróżnić nie sposób). Wygląda jak salon z automatami do gier, tylko zamiast normalnych, rozwijających młodzież gier (np. strzelanie z karabinu do ludzi) odnajdziemy tu “wyczesane” automaty do wykonywania ekspresowych zdjęć. Przeczytaj resztę wpisu »
Jestem zaskoczony jak dużo osób odwiedza tę stronę. Większość to moi znajomi, rodzina, znajomi znajomych itd. ale część osób trafia tu jednak prosto z wyszukiwarek internetowych i innych dziwnych miejsc które linkują do tej strony. Dzięki pewnym mechanizmom, oferowanym przez google, mogę sprawdzać jak odwiedzający tu trafiają - np. na jakie zapytanie użytkownika wyszukiwarka odpowiedziała adresem mojej strony. Przeglądając raporty bardzo się zdziwiłem, aż postanowiłem się tym z wami podzielić. Oto lista najdziwniejszych, najbardziej absurdalnych zapytań w google jakie doprowadziły na tę stronę:
1. Sałatka z rukoli parmezan [ Jak dla mnie szok! ]
2. Deska klozetowa+podmywanie
3. Marnotrastwo w procesie produkcyjnym
4. Zdjęcia z conana barbarzyńcy [ To też bardzo zagadkowe ]
5. Młode japoneczki [ Teraz już wiemy czego ludzie szukają na google ]
6. Japan zoo filia [ Mam nadzieję, że naprawdę chodziło o filię ZOO ]
7. Wątpliwa zabawa w japoni
8. Smutne obrazki
9. Reklama rogalików seven days
10. Kąpiel podczas rożyczki
To są oczywiście ekstremalne przykłady - większość ludzi trafia tu wpisując w miarę normalne rzeczy. Przy okazji chciałem podziękować wszystkim za czytanie, linkowanie, komentowanie, polecanie.