Informacje

Czytacie właśnie blog o życiu pewnego młodego człowieka, któremu dziwnym zbiegiem okoliczności przyszło zamieszkać i studiować w Japonii.

Odpowiedzi uprzedzające pytania

To nie jest historia, która zaczyna się od sentencji czy słów mędrca żyjącego na zupełnym odludziu w jakiejś zapuszczonej pustelni. Obawiam się również, iż nie zaczyna się ani zamazanym wspomnieniem z dzieciństwa ani jakimś tajemniczym wydarzeniem z przeszłości, a szkoda! Początek tej historii jest równie banalny jak pomysł na założenie bloga o lekko tendencyjnej nazwie. Zaczyna się o drugiej w nocy, projekcją filmu pt. Dolls Takeshiego Kitano. Pamiętam, że mimo późnej godziny, w której przyszło mi oglądać ten obraz, niesamowicie przykuł moją uwagę. Jako zupełny laik orientalnych klimatów siedziałem przez dwie godziny jak zahipnotyzowany, po czym stwierdziłem, że historia tam przedstawiona jest piękna, cudowna, och i ach itd. Potem poszło jak lawina, chłonąłem książki, filmy, te gorsze książki, anime, mangi, te gorsze anime, te gorsze mangi (dokładnie w tej kolejności). Jak wielu młodych ludzi stałem się fanatykiem wszystkiego co japońskie. Wiecie jak to jest – nie ma się o niczym pojęcia i powtarza na okrągło – Japonia to najlepszy kraj na świecie, Japończycy są najfajniejsi itd. Zacząłem marzyć, że pewnego dnia pojadę TAM i będę wiódł piękne życie.

Kolejne ważne wydarzenie miało miejsce w kwietniu roku 2005, kiedy to przypadkiem znalazłem ogłoszenie, wiszące na ścianie uczelni. Ktoś gdzieś oferował “Stypendia w Japonii” – niewiele myśląc, postanowiłem spróbować szczęścia. Dwa lata, które nastąpiły po tej decyzji, to ciągłe wypełnianie coraz to nowych dokumentów, szukanie profesora i uczelni, nauka języka (inicjatywa własna), wyścig z czasem i zaliczanie kolejnych etapów konkursu. Może to zabrzmi nieco zbyt przesadnie, ale odbyłem długą i męczącą podróż, zanim w ogóle postawiłem nogę na japońskiej ziemi.

Wiele wody się przelało od czasu gdy zainteresowałem się tematem – stałem się mądrzejszy (choć niekoniecznie mądry), moje podejście do Japonii jest zgoła inne. Ze świeżym umysłem ruszam na podbój nieznanych mi ziem, by sprawdzić na własnej skórze “jak tam naprawdę jest”. Poświęcam się dla dobra mas byście wy nie musieli tego robić! (przepraszam za niewyszukany żart). ;)

Słowa na zakończenie lub dobry początek

W tym miejscu chciałem podziękować wszystkim tym, bez których ten wyjazd nie byłby możliwy. To dla was przede wszystkim tworzę ten blog, abyście wiedzieli w jakie (dzięki waszej pomocy!) tarapaty się wpakowałem i jak potoczyły się moje losy za siedmioma górami…

Pozostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany, by móc komentować. Zaloguj się »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.