Aby umilić oczekiwanie na kolejną historię ze Złotego Weekendu, zmontowałem ten oto krótki film, ukazujący, co można znaleźć w przeciętnym japońskim bento. Całość została nagrana w shinkansenie (co zresztą słychać, bo konduktorka cały czas terkocze w tle) – przewodniczką tej kulinarnej wyprawy jest Haruka. Zapraszam do oglądania (dostępne są wersje HD).
Zachęcam do komentowania i zadawania pytań!
Pozdrawiam

Wpisy (RSS)
素晴らしい!
Wygląda to jak zestaw klocków Lego, które można połknąć bez obaw o własne zdrowie. Czy wyrośnięty gaijin nasyci się taką porcją? Ilość elementów wydaje się nieco za mała, porównywalna do wyspy pirackiej, a ja by się najeść potrzebowałbym chyba dużego statku!
I czy w dobrym tonie będzie skomplementowanie ostatniego ujęcia za wysoką wartość estetyczną?
też sie zastanawiam nad kalorycznością 28 złociszy hmm ile to będzie yenów? ok 800 ? hmm nie da się ciut taniej?
ale wyglądało ciekawie, (to w centrum, myślałem że to jakiś makaron czy cóś.)
“baj de łej” czy mi się zdawało, czy Panienka Haruka powiedziała na końcu “dziękuję”, co prawda cicho ale bez żadnych udziwnień, jak to lubią robić, np. włosi czy Anglicy * (pisze o nich bo o nich akurat wiem ;D)
pozdrawiam
Nie dość, że smacznie wygląda, to jeszcze przygotowane estetycznie. Świetny filmik. Bardzo dziękuję.
Ruben:
Miałem wyspę piracką w lego, o ile mnie pamięć nie myli, nie próbowałem jej jeść. Zestawem takim jak na filmie człowiek najada się w sam raz, czyli bez przesady, ale też nie chodzi się głodnym. Doskonale nadaje się na lunch. Inne pytanie to: czy gajdzini są w stanie zaspokoić głód takim bento? No bo jak wiadomo ulubionym sportem wyżej wspomnianych jest tabehoudai gdzie człowiek najada się do granic możliwości (coś jak karnet na Legoland). Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie nie, a przynajmniej przez pierwsze 2-3 lata.
Wszystko co w dobrym tonie jest w dobrym tonie. Najwyżej skasuję
Dziękuję za komentarze!