Dla turystów Japonia jest krajem bardzo interesujÄ…cym. Gdzie nie spojrzeć, peÅ‚no tu zabytków Å›wiatowej sÅ‚awy – nieskoÅ„czona wydaje siÄ™ liczba Å›wiÄ…tyÅ„, zamków i innych ciekawych miejsc. Poza okazjÄ… na dobre fotki, dodatkowo każde miasto lub wieÅ› stara siÄ™ przypodobać turystom od kulinarnej strony. Oryginalne danie lub wariant znanej potrawy to klucz do sukcesu. W Japonii liczba daÅ„ jest dÅ‚uga, ale dostÄ™p Å›miertelnych ogranicza siÄ™ do kilkudziesiÄ™ciu pozycji. Każda z nich ma jednak multum wariantów i sposobów przyrzÄ…dzania – czÄ™sto różniÄ…cych siÄ™ jedynie drobnym detalem. Tu ramen, tam ramen, niby wszystko ramen – ale powiedzenie znajomym, “no… ramen w Fukuoce jest bardzo dobry”, z caÅ‚Ä… pewnoÅ›ciÄ… wywoÅ‚a kilkusekundowe “ooooo”. Wycieczki czÄ™sto organizuje siÄ™ wÅ‚aÅ›nie wokół jedzenia – bardzo dobrze widać to na ulotkach biur podróży, epatujÄ…cych wielkimi zdjÄ™ciami najróżniejszych daÅ„, które bÄ™dziemy jeść, a dopiero później miejscami, które można zwiedzić. Jednak nie o tym mowa…

Ostatnie miesiące mojego życia to głównie praca. Niby można brać urlop, ale te 10 dni na rok to mało, więc lepiej odkładać na jakiś lepszy czas. Na szczęście Japonia posiada ogromną liczbę świąt, dzięki czemu przynajmniej raz na miesiąc mamy nadprogramowe wolne. Niedawno w Japonii był odpowiednik polskiego długiego weekendu, czyli tzw. Złoty Tydzień. Jest to trwający około tygodnia zlepek bliżej nieokreślonych (powiedział Piotr) świąt. Nazwa, jak mi wytłumaczono kiedyś, ma związek z górą pieniędzy, jaką w tym okresie tłumy Japończyków zostawiają w sklepach. W tym roku postanowiłem wybrać się w okolice Hiroshimy do miasta zwanego Onomichi oraz na wyspę Chikubushimę, która położona jest na jeziorze Biwako niedaleko Kioto. Dziś chciałem opowiedzieć o tej pierwszej wycieczce. Gościem podczas podróży będzie Haruka, kropka.

WyjechaliÅ›my z Kobe o 9 rano pociÄ…giem Nozomi (najszybszy shinkansen). OkoÅ‚o półtorej godziny później, na stacji Fukuyama przesiedliÅ›my siÄ™ w pociÄ…g lokalny do Onomichi i po kolejnych trzydziestu minutach dojechaliÅ›my do celu naszej podróży. Przejechanie kilkuset kilometrów wydaÅ‚o siÄ™ dziwnie ulotne. Shinkansen – o ile nas na niego stać – bardzo uÅ‚atwia szybkie przemieszczanie siÄ™ po Japonii (ale trzeba uważać, żeby nie zaspać, obudzenie siÄ™ 400 kilometrów za daleko jest Å›mieszne jedynie w ramach anegdoty “o znajomym znajomego”).

Onomichi na mapie:

Wyświetl większą mapę

Onomichi poÅ‚ożone jest nad morzem, bardzo blisko maÅ‚ej wyspy zwanej Mukai. Jest to o tyle godne odnotowania, że z wyspy tej możemy siÄ™ dostać na kolejnÄ…… i kolejnÄ…, i tak dalej aż do Shikoku. Morze na poÅ‚udnie od Hiroshimy jest wrÄ™cz usÅ‚ane malutkimi wyspami, odwiedzenie których stanowczo polecam, jeÅ›li ktoÅ› gustuje w mandarynkach i morskich widokach (naprawdÄ™ dÅ‚ugich morskich widokach).

Haruka - I love Onomichi.


Onomichi to klimatyczne miejsce na szybkie jednodniowe zwiedzanie (no chyba że mamy rower, o czym później). Gdyby porównywać je z innymi znanymi miejscami w Japonii, to, delikatnie mówiÄ…c, nie ma tu nic ciekawego. Nie znaczy jednak, że nie ma nic do zaoferowania – czy może być coÅ› lepszego niż spokój, cisza, tajemnicze Å›wiÄ…tynie, piÄ™kne widoki i przyroda? No i mandarynki, nie zapominajmy o mandarynkach. Staram siÄ™ ostatnio unikać tÅ‚umów, gdyż jeszcze mi siÄ™ odbija po hanami. Onomichi wydawaÅ‚o siÄ™ wiÄ™c doskonaÅ‚ym miejscem na weekendowy wyjazd. Jakie byÅ‚o moje zdziwienie, gdy po wyjÅ›ciu ze stacji powitaÅ‚ nas kilkutysiÄ™czny tÅ‚um, koncert disco japolo, frankfurterki! Komu, komu popcorn, kup pan hotdoga i masa innych rzeczy, które nie dostaÅ‚y siÄ™ do mej pamiÄ™ci dziÄ™ki momentalnie postawionej mentalnej barierze.

Kup pan ogórka!



Los chciał (ten pan już nieraz zalazł mi za skórę), że tego akurat dnia odbywało się Onomichi matsuri. Można to określić jako dzień/ obchody/ święto/ festiwal miasta. Okazja, by w mało zamieszkanej okolicy wygenerować ludzką masę krytyczną i sprzedać dużo frankfurterek.

Zabytkowy autobus.


Czym prÄ™dzej wsiedliÅ›my w zabytkowy autobus, w którym kierowca na bieżąco komentowaÅ‚ mijane wÅ‚aÅ›nie atrakcje, sypiÄ…c przy okazji żartami. “O, a tam na górze z zielonym dachem, dobrze widać? … To wÅ‚aÅ›nie jest mój dom! Ha!” Wierzcie lub nie, ale strasznie to byÅ‚o Å›mieszne wtedy – to siÄ™ chyba nazywa gorÄ…czka chwili. Nieważne.

Stacja kolejki linowej.


Kolejka linowa na Senkoderayama.



Autobusem dostaliÅ›my siÄ™ do kolejki linowej, która wyniosÅ‚a nas na szczyt wznoszÄ…cej siÄ™ nad miastem Senkoderayama. Roztacza siÄ™ z niej niesamowity widok na Onomichi i poÅ‚ożone dalej, na poÅ‚udnie, wyspy. Jest tu bardzo ciekawa Å›wiÄ…tynia (choć prawdÄ… jest powiedzenie: widziaÅ‚eÅ› jednÄ…, widziaÅ‚eÅ› wszystkie) i dużo schodów. Na górÄ™ można siÄ™ też dostać interesujÄ…cym podejÅ›ciem dla “hardkorów”, które podobno na google najlepiej wyszukać frazami – pionowa Å›ciana, wielgachne Å‚aÅ„cuchy. Powinienem byÅ‚ zaÅ‚ożyć normalne buty, powinienem byÅ‚ pojechać kolejkÄ…. Widoki z góry – jak na zdjÄ™ciach.

Onomichi widziane z góry.


...


...


...


...


...


Schody...


...dużo schodów.


W małych miastach, takich jak Onomichi (lub jeszcze lepiej na wsi), nie skażonych agresywną konkurencją i tendencją do wyceniania ego kucharza ponad składniki dań, można spróbować różnych smacznych rzeczy. Ceny niekoniecznie będą niższe niż w dużych miastach, ale dostęp do morza, do organicznie hodowanych warzyw i mała komercjalizacja sprawią, że niektóre znane nam już potrawy mogą okazać się smaczniejsze niż ich miastowe odpowiedniki. My tego dnia zjedliśmy (uwaga na nieprofesjonalne nazwy):

Baby fugu karage.



- Baby fugu karage – czyli mÅ‚ode ryby fugu (te trujÄ…ce) smażone w gÅ‚Ä™bokim tÅ‚uszczu, podane z przyprawionÄ… na ostro tartÄ… rzodkwiÄ…. Ryba fugu jest bardzo smaczna, czy to na surowo w sashimi, czy smażona – miÄ™so jest delikatne, ale jednoczeÅ›nie miÄ™siste (czy miÄ™siste miÄ™so to masÅ‚o maÅ›lane?).

Młoda ośmornica.



- Sauté z mÅ‚odej oÅ›miornicy – dobrze przyrzÄ…dzona (a zwÅ‚aszcza mÅ‚oda) oÅ›miornica jest nawet lepsza niż kaÅ‚amarnica :)

Stek z wieloryba.



- Stek z wieloryba podawany z czosnkiem, szczypiorkiem i sosem sojowym. Mięso z wieloryba jest bardzo ciekawe i smakuje jak najlepsza wołowina. Ze względu na ograniczenie odłowu tych ssaków jest dość drogie i trudno dostępne (i bardzo dobrze). Jedząc je, zastanawiałem się, czy dzieci w Polsce nadal piją tran.

Hiroshimayaki czyli takie okonomiyaki.



- Hiroshima yaki – upieram siÄ™, że jest to takie okonomiyaki, ale podobno nie.

Po powrocie do centrum postanowiliśmy wypożyczyć rowery i czmychnąć czym prędzej z przeludnionego Onomichi na znajdujące się na południu wyspy. Wypożyczenie roweru na cały dzień kosztuje 500 yenów, co w Japonii jest dobrą ceną.

Prom Å‚Ä…czÄ…cy Onomichi z wyspÄ… Mukai.



W niecałe piętnaście minut dostaliśmy się promem na wyspę Mukai i ruszyliśmy w rowerową trasę, która okazała się najpiękniejszą, jaką do tej pory widziałem w Japonii. Udało się wreszcie odnaleźć upragniony spokój, bryzę, niekończące się piękne widoki na morze, położone w sąsiedztwie wysepki i mandarynki. Za cel postawiliśmy sobie dotarcie przynajmniej do następnej wyspy, z którą Mukai połączona jest długaśnym i wysoko zawieszonym mostem.

Widoki na Mukai.


Pewnie niektórych przestał już śmieszyć żart o mandarynkach. Darujcie, teraz będzie wyjaśnienie. Shikoku i wszystkie małe wysepki położone w jej okolicy słyną z cytrusów. Podczas naszej wyprawy zatrzymaliśmy się w improwizowanym sklepie, gdzie bardzo miła starsza pani sprzedawała najróżniejsze rodzaje mandarynek, cytryn, limonek, pomarańczy i grejpfrutów itd.

Pogadanka o zbawiennym wpływie cytrusów na organizm człowieka.



Sprzedawczyni była niesamowicie otwartą i rozmowną osobą, która snując pogadankę o pozytywnym wpływie cytrusów na organizm człowieka, ku mojemu zdziwieniu obierała i wciskała nam w ręce kolejno wszystkie rodzaje towaru. Moje przekonanie, że w Japonii nie ma nic za darmo, zostało zburzone! Jeszcze chwila i uda się znaleźć darmowe Wi-Fi! Wracając do mandarynek. Muszę przyznać, że nie wyobrażałem sobie nigdy, iż jeden owoc, który z zewnątrz wygląda tak samo, może mieć tyle różnych smaków.

Setoka.



Smak mandarynki zwanej setoka, spożytej na wyspie Mukai to wspomnienie, na które moje wnuki bÄ™dÄ… reagować chóralnym “to już byÅ‚o”. Zakupiwszy lekkomyÅ›lnie kilka kilogramów “wszystkiego po trochu” (jeden z owoców miaÅ‚ wdziÄ™cznÄ… nazwÄ™ – Haruka), zdaliÅ›my sobie sprawÄ™, że bÄ™dziemy musieli je teraz wieźć do nastÄ™pnej wyspy i z powrotem. I tu kolejne zaskoczenie – pani zaoferowaÅ‚a siÄ™, że siatkÄ™ z owocami przechowa na zapleczu, a gdyby siÄ™ okazaÅ‚o, że sklep już jest zamkniÄ™ty (bo bÄ™dziemy wracać późno), zostawi je przykryte workiem w rogu namiotu, wejdziemy do Å›rodka i sobie zabierzemy. Japonia jeszcze nigdy nie byÅ‚a tak bezproblemowa.

Nieprzyzwoicie epicki most.


Ruszyliśmy w dalszą drogę i już po kilku kilometrach naszym oczom ukazał się most łączący Mukai z kolejną wyspą. Trzeba przyznać, że jak na tak zapomniane miejsce, jest to nieprzyzwoicie epicka konstrukcja. Ku naszej uciesze okazało się, że most można pokonać na rowerze, przejeżdżając skonstruowaną specjalnie w tym celu kładką zawieszoną poniżej jezdni dla samochodów.

W całej okazałości.


Kładka dla jednośladów.


...



Zanim jednak wjedziemy na przejazd, należy wznieść siÄ™ przeznaczonÄ… dla jednoÅ›ladów serpentynÄ… na wysokość mostu (co stanowi kilkanaÅ›cie piÄ™ter). ByÅ‚ to najbardziej mÄ™czÄ…cy odcinek caÅ‚ej trasy. Sama kÅ‚adka jest niesamowita (niektórzy mogliby powiedzieć, że przerażajÄ…ca) – jedziemy kilkadziesiÄ…t metrów nad powierzchniÄ… morza, co doskonale widać przez znajdujÄ…ce siÄ™ po bokach kraty. Wiatr na tej wysokoÅ›ci nie należy do najdelikatniejszych, na dodatek co pewien czas po jezdni tuż nad naszymi gÅ‚owami przejeżdża samochód.

Panorama na wyspÄ™ Mukai.


Po drugiej stronie konstrukcji znajduje siÄ™ bramka, gdzie opÅ‚aca siÄ™ taryfÄ™ za przejazd – skÅ‚ada siÄ™ z metalowej puszki i tabliczki “proszÄ™ zapÅ‚acić 200 yenów”. Most na odludziu, zawieszony pomiÄ™dzy dwiema malutkimi, nic nie znaczÄ…cymi wysepkami i opÅ‚ata wysokoÅ›ci mniej wiÄ™cej jednego przejazdu metrem. Można by pomyÅ›leć, że taka puszka nie wypeÅ‚nia siÄ™ zbyt szybko… Nic bardziej mylnego! Każdy JapoÅ„czyk sumiennie pÅ‚aci! Dlaczego? No bo… przecież trzeba zapÅ‚acić. Fakt, że nikt nie pilnuje nie oznacza automatycznie, iż opÅ‚ata jest dobrowolna. Niesamowite prawda? Most byÅ‚ ostatnim miejscem, jakie odwiedziliÅ›my tego dnia. Po szybkim onigiri po drugiej stronie, ze wzglÄ™du na późnÄ… godzinÄ™ musieliÅ›my niestety ruszyć w drogÄ™ powrotnÄ….

Raz na Å‚odzi, raz pod Å‚odziÄ….


NiezwykÅ‚y dzieÅ„, spÄ™dzony w mojej ulubionej części Japonii – tej peÅ‚nej malowniczych krajobrazów i niezmÄ…conej ciszy. GnajÄ…c rowerem nad brzegiem morza, goniliÅ›my ostatnie promienie sÅ‚oÅ„ca, wokół nas z nocnego morza powoli wypeÅ‚zaÅ‚a ciemność i przejmujÄ…cy chłód. WróciliÅ›my do pustego już Onomichi, a mandarynki, nie zapominajmy o mandarynkach, tak jak obiecano, czekaÅ‚y na nas w rogu namiotu.

Pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany, by móc komentować. Zaloguj się »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.