Cotygodniowe “podsumowanie projektów” zmusiÅ‚o mnie do pojawienia siÄ™ w biurze 45 minut wczeÅ›niej niż zwykle. Kiedy inni dyskutujÄ… o bieżących i przyszÅ‚ych wyjazdach w teren, kontaktach z klientami, mocno staram siÄ™ utrzymać na twarzy minÄ™ “wszystko zrozumiaÅ‚em”. W rzeczywistoÅ›ci zastanawiam siÄ™, co bÄ™dÄ™ robiÅ‚ w najbliższy weekend. Przez ostatnie dni pogoda jest iÅ›cie wiosenna – niebieskie niebo i sakury. Arigatou gozaimasu – spotkanie koÅ„czy siÄ™ trochÄ™ wczeÅ›niej.

SiedzÄ™ przy biurku i patrzÄ™, jak mój kolega, zupeÅ‚nie pochÅ‚oniÄ™ty pracÄ…, wciska sobie do ust garść czipsów. Nie wiem, czemu ten widok tak mnie poruszyÅ‚ – niczym scena z jakiejÅ› dziwacznej komedii. Mam jeszcze 10 minut zanim jak co dzieÅ„ zaczniemy krótkie “poranne spotkanie”. Na szczęście, dziÅ› nie moja kolej, by je prowadzić – musiaÅ‚bym wtedy przeczytać na gÅ‚os krótki rozdziaÅ‚ z książki o biznesie, a nastÄ™pnie w jakiÅ› mÄ…dry sposób go podsumować. W moim przypadku sprowadza siÄ™ to do zabrania książki do domu dzieÅ„ wczeÅ›niej i przetÅ‚umaczenia tekstu przy pomocy elektronicznego sÅ‚ownika. Poranne spotkanie zaczynamy od powitania i gÅ‚oÅ›nego wyrecytowania motta naszej firmy. Nie bÄ™dÄ™ go tu tÅ‚umaczyÅ‚ – po polsku idea i kontekst bÄ™dÄ… zupeÅ‚nie niezrozumiaÅ‚e i zabrzmiÄ… niepotrzebnie Å›miesznie. StojÄ…c w kółku, robimy przeglÄ…d zaplanowanych na dziÅ› wyjazdów w teren, spotkaÅ„ z klientami, zleceÅ„ i zakoÅ„czonych projektów. NastÄ™pnie każdy po kolei omawia swój plan dnia. Jeszcze tylko jedna forma grzecznoÅ›ciowa i siadamy do pracy.

Mija kilka godzin.

OkoÅ‚o 12.30 zaczynamy siÄ™ naradzać, co dziÅ› bÄ™dziemy jeść. Zazwyczaj wybieramy siÄ™ grupÄ… do jakiegoÅ› lokaliku w podziemiach naszego biurowca. Na wybór i jakość nie można narzekać. DziÅ› zdecydowaliÅ›my siÄ™ na Okajima – restauracjÄ™ w stylu japoÅ„skim. W ramach poszerzania horyzontów – krótki przeglÄ…d tego, co zjadÅ‚em dziÅ› na lunch:
- Głównym daniem byÅ‚o tororo – puree z surowych, tzw. “górskich” ziemniaków (JapoÅ„czycy majÄ… wiÄ™cej odmian warzyw ziemniakopodobnych niż Polacy!), które majÄ… to do siebie, że po starciu przybierajÄ… bardzo lepkÄ… konsystencjÄ™ (co ciekawe, jej kontakt z goÅ‚Ä… skórÄ… czÄ™sto koÅ„czy się alergicznÄ… wysypkÄ…). Do puree wbija siÄ™ i rozbeÅ‚tuje surowe jajko, po czym doprawia jeszcze sosem.
- MaÅ‚a miska soumen – jest to delikatny, cienki makaron, w “zupie” podawany na chÅ‚odno. Jest to danie kojarzone z okresem letnim – soumen wyÅ‚awia siÄ™ wtedy czÄ™sto z zupy, w której pÅ‚ywajÄ… kostki lodu.
- Zupa miso z kawałkami age. Age to prawdopodobnie kożuch, zbierany podczas któregoś ze stadiów powstawania tofu.
- Kawałek makreli i zawijanego omletu z jajka oraz marynowany imbir i ogórki.
Normalka.

KoÅ„czÄ™ prace o 18. WindÄ… jadÄ™ sam, bo wszyscy inni zostajÄ… w biurze, by robić nadgodziny. Wysiadam dziÅ› wyjÄ…tkowo na parterze. Jest Å‚adna pogoda, a niebo jeszcze trochÄ™ jasne – przez te 10 minut pozostaÅ‚ego mi dziÅ› Å›wiatÅ‚a dnia czujÄ™ siÄ™ wspaniale. IdÄ™ w kierunku stacji Osaka i już po chwili zmuszony jestem do zejÅ›cia do podziemia – nie mam innej możliwoÅ›ci, by pokonać ruchliwe ulice w tej części miasta. Podziemne korytarze sÄ… imponujÄ…ce – ciÄ…gnÄ… siÄ™ kilometrami i pozwalajÄ… szybko dotrzeć w każde miejsce w centrum Osaki (za które osobiÅ›cie uważam stacjÄ™ Osaka) – trzeba je jednak dobrze znać. JeÅ›li nie brakuje nam zmysÅ‚u orientacji i odwagi, można próbować. W podziemiu tÅ‚um – korytarzami przelewa siÄ™ podzielona dwubiegunowo masa ludzka. Wszyscy w pojedynkÄ™, milczÄ…cy i z zastygÅ‚ymi w obojÄ™tnoÅ›ci twarzami. IdÄ™ pod prÄ…d, bo jakżeby inaczej.

PracÄ™ w firmie rozpoczÄ…Å‚em sześć miesiÄ™cy temu, ale jakoÅ› nigdy nie miaÅ‚em ochoty zwiedzać tutejszej okolicy – zazwyczaj uciekam najkrótszÄ… drogÄ… na stacjÄ™, by szybko znaleźć siÄ™ jak najdalej i wrócić do strefy komfortu psychicznego. DziÅ› zachciaÅ‚o siÄ™ eksperymentów, no i masz – nie wiem, gdzie jestem. GPS w komórce nie Å‚apie sygnaÅ‚u. Jest drogowskaz pokazujÄ…cy kierunek do stacji Hankyu – na poczÄ…tek może być. I znowu korytarze, przejÅ›cia. W pewnym momencie trafiam nawet na kaplicÄ™ ulokowanÄ… gdzieÅ› w ciemnej wnÄ™ce miÄ™dzy brudnymi sklepami z ramenem, wszystko w nisko zawieszonym korytarzu pod torami kolejowymi. Drewniana konstrukcja otoczona ze wszystkich stron nigdy nie czyszczonym betonem. Nawet po czterech latach ten kraj potrafi zaskoczyć. Po kilku minutach trafiam jakoÅ› do Yodobashi Camera – ulokowanego w sÄ…siedztwie stacji gigantycznego centrum handlowego ze wszelkiego rodzaju elektronikÄ…. StÄ…d już tylko dwa kroki do pociÄ…gu.

Niewiele się dziś wydarzyło przez ten krótki okres między zakończeniem pracy a powrotem do domu, choć i tak więcej niż zazwyczaj. Przez chwilę poczułem się nawet jak obcokrajowiec odkrywający Japonię. Wspaniałe uczucie.

Pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany, by móc komentować. Zaloguj się »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.