Wydarzyła się rzecz, która, podobnie jak pepsi o smaku fasolowym, jest trudna do zaakceptowania przez umysł, przynajmniej w tej rzeczywistości, w której na co dzień operuję. Po zakończeniu zajęć na uczelni pojechałem do centrum (Sannomiya), by załatwić sobie nowy telefon. Od starego odpadło parę części, więc pomyślałem, że najwyższy już czas.
W sklepie Softbanku podszedłem od kasy i po krótkiej rozmowie oraz sprawdzeniu, czy mam wszystkie potrzebne dokumenty, pani podała mi numerek i skierowała do poczekalni. Z torby wyjąłem zakupioną wcześniej, słynną bułkę z parówką lokalnej piekarni Isuzu, a już chwilę później zostałem poproszony, by dopełnić wszelkie formalności i podpisać papiery. „Teraz jeszcze tylko proszę pokazać jakiś dokument ze zdjęciem i możemy sfinalizować transakcję”. I tu pojawił się problem, bo mój portfel, który miałem przy wejściu do sklepu (wyjmowałem z niego dokumenty)… zniknął. Daję słowo, że wsadziłem go do kieszeni kurtki. Może wypadł? Na pewno jest gdzieś na podłodze w sklepie. Przeczytaj resztę wpisu »


Wpisy (RSS)