Było już zjawisko ze skaczącymi rybkami w roli głównej, ale doprawdy - tu coś lepszego. Wiele miesięcy minęło, odkąd po raz ostatni dawałem o sobie znać. Wiele ciekawego się wydarzyło - mieszkając w Japonii, o ciekawostki nietrudno. Oto relacja filmowa z kolejnego nocnego szwendania. I tym razem za cel obrałem sobie plażę… Film ciemny, mało widać, trochę, ale może uda wam się podchwycić klimat.
Zanim zdążyłem się porządnie rozbudzić, lądowaliśmy już na lotnisku Gimpo. Po odebraniu bagażu zakupiliśmy w znajdującej się na lotnisku kafeterii rolki Kimbap. Jest to dość popularna przekąska, a sklepów, które się w niej specjalizują, jest mnóstwo. Nie wybaczę sobie, jeśli nie wychwalę tego przysmaku – można by to nazwać koreańskim sushi onigiri, ale pewnie wielu Koreańczyków mogłoby się o to obrazić. Koreańska rolka jest zazwyczaj grubsza, dłuższa i co najważniejsze – o wiele tańsza niż jej japoński odpowiednik.
Do wyboru jest wiele rodzajów, które różnią się zazwyczaj wkładką (czasem, także ryżem z jakiego rolka jest ulepiona) – składników może być wiele: z kimchi, warzywami, rybą lub krabem itd. Osobiście polecam tę z tuńczykiem, oraz ekstremalną wersję przyprawioną świeżym zielonym chilli.