Pogoda jest tu straszna. Upały i zawieszona w powietrzu woda nie dają żyć. Człowiek jest mokry rano, w południe i wieczorem, nawet w nocy, gdy śpi, wilgotność wdziera się do klimatyzowanych wnętrz, osiadając na skórze. I tak powinienem być szczęśliwy, bo podobno w Kobe nie jest aż tak źle. Pomyślałem jednak, że tradycyjne narzekanie będzie dobrym rozpoczęciem nowej notki.

W Japonii roboty drogowe nigdy się nie kończą.


MiÅ‚o jest wieczorem wybrać siÄ™ na spacer. Kilka dni temu postanowiÅ‚em odkurzyć mój bajerancki rower i późnym wieczorem, po caÅ‚ym dniu pracy*, wybraÅ‚em siÄ™ na przejażdżkÄ™ po okolicy. ByÅ‚o nad wyraz pogodnie – od rana padaÅ‚ deszcz i dopiero wieczorem pogoda siÄ™ poprawiÅ‚a, przez co wilgoć nie zdążyÅ‚a siÄ™ podnieść. Po zachodzie sÅ‚oÅ„ca temperatura w Kobe przez kilka godzin utrzymywaÅ‚a siÄ™ na poziomie „normalnej”.

Zmieniając na chwilę temat - Japonia jest bezpieczna**, pisałem już o tym. Nawet bardzo późne, samotne wypady w ciemne miejsca potrafią dostarczyć człowiekowi ciekawych przygód i doświadczeń (niekoniecznie w postaci ubytków w uzębieniu i szwów). Korzystam z wolności, jaką daje mi komfort bezpieczeństwa, i co kilka dni udaję się na nocny spacer.

...


Owego dnia ruszyłem w znaną już trasę na plażę Suma. Najpierw do pokonania labirynt dzielnic domków jednorodzinnych – o wiele milsza trasa niż pobliska czteropasmówka; tu jest cicho, jedyne, co można o tej godzinie spotkać, to bezpański kot albo karaluch gigantycznych rozmiarów. W takich miejscach najstraszniejszą rzeczą jest własna wyobraźnia, gdy myśli wypełniające głowę powoli formują się w antologię japońskiego horroru. Gdy docieram do rzeki, w nos zaczyna się powoli wgryzać niesiony bryzą aromat gnijących wodorostów, tak, oto zbliżamy się do plaży.

Torowisko też ma swój urok.


Sama Suma, przypomnę tylko, ciągnie się kilka kilometrów we wschodnim Kobe. Prawie cały dystans można pokonać rowerem, jadąc deptakiem, co jest bardzo miłe – przez chwilę nawet można pomyśleć, że betonowanie plaży to jednak dobry pomysł. Właściwą część Sumy stanowi dwustumetrowy odcinek koło stacji JR Suma, gdzie znajduje się najpopularniejsze kąpielisko. Nie ma przeszkód, by kąpać się i bawić na całej długości, jednak sklepy, toalety i ustawiane w sezonie kluby usytuowane są wokół stacji. Osobiście wolę siedzieć gdzieś z dala od tego miejsca, irytują mnie bowiem pijane grupy rozwrzeszczanych młodych Japończyków*** i gigantyczne sterty śmieci. Najfajniejsze „molo” z betonowych płyt znajduje się jednak na wprost stacji, tak więc jeśli mam ochotę na bliski kontakt z morzem, trzeba znieść przymusowe towarzystwo, zakopane w piasku kapsle i kawałki szkła.

Śmieciowo-plażowo.


Powoli jechałem sobie deptakiem. Minąłem kilka pijanych grup, dwa patrole rowerowej policji i dziadka, który robił notatki w małym zeszyciku, gdy tylko coś zauważył. Mnie zmierzył długim spojrzeniem i skwitował całą sytuację odpowiednim zapiskiem. Mimo tych kilku irytujących punkcików na trasie, przejażdżka była bardzo miła. Wyobraźcie sobie późną, cichą noc, pełnię księżyca i morską bryzę – bardzo romantyczny obrazek.

Betonowy deptak.


Gdy dojechaÅ‚em w okolice stacji, okazaÅ‚o siÄ™, że poza niewyobrażanÄ… iloÅ›ciÄ… Å›mieci nie ma tu dziÅ› żywej duszy. CoÅ› jednak mÄ…ci ciszÄ™… StojÄ™ na plaży, patrzÄ™ w wyjÄ…tkowo spokojne morze i… chyba coÅ› nie tak z moimi oczami. Oto gdzieniegdzie nad wodÄ… nastÄ™pujÄ… jakby… wybuchy? Na uÅ‚amki sekund z wody unoszÄ… siÄ™ biaÅ‚e obÅ‚oki, by zaraz potem zniknąć. Samo zjawisko jest na pierwszy rzut oka ledwo zauważalne, o ile siÄ™ jednak na nim skupić, wyraźnie widać, że coÅ› tam siÄ™ dzieje. Pozostaje pytanie, co? Oto byÅ‚em Å›wiadkiem czegoÅ› dziwnego. RozejrzaÅ‚em siÄ™ dookoÅ‚a w poszukiwaniu kogoÅ›, z kim mógÅ‚bym siÄ™ podzielić moim spostrzeżeniem, niestety jak na zÅ‚ość, dalej byÅ‚em zupeÅ‚nie sam. Zaintrygowany wyszedÅ‚em po betonowym pomoÅ›cie w morze. Tafla wody o tej godzinie znajduje siÄ™ kilkanaÅ›cie centymetrów poniżej chodnika. Niektóre wyższe fale obmywaÅ‚y kamienie, na których staÅ‚em. CzekaÅ‚em, patrzÄ…c prosto w ciemnÄ… jak smoÅ‚a wodÄ™ – teraz już widziaÅ‚em wyraźnie, to tu, to tam biaÅ‚a mgieÅ‚ka. Czasem w zasiÄ™gu rÄ™ki, czasem daleko, jedna, dwie, trzy naraz. W pewnym momencie to „coś” pojawiÅ‚o siÄ™ tuż obok miejsca, w którym staÅ‚em, towarzyszyÅ‚ mu ledwo sÅ‚yszalny dźwiÄ™k… tak jakby sypać makaron do garnka z wodÄ…. PrzyÅ›wieciÅ‚em sobie… telefonem komórkowym**** i zobaczyÅ‚em, że caÅ‚e morze wypeÅ‚nione byÅ‚o milionami malutkich ryb! UnosiÅ‚y siÄ™ zawieszone tuż pod powierzchniÄ…. Nie wiÄ™ksze niż pół zapaÅ‚ki, ale ich ilość przytÅ‚aczaÅ‚a ogromem. CaÅ‚e morze, caÅ‚a dÅ‚ugość plaży, wszÄ™dzie… nie do wyobrażenia. KoÅ‚o dna gdzieniegdzie daÅ‚o siÄ™ zauważyć dużą rybÄ™ – gdy ta zbliżaÅ‚a siÄ™, by pochwycić wybranÄ… ofiarÄ™, caÅ‚a chmara na uÅ‚amek sekundy wyskakiwaÅ‚a ponad powierzchniÄ™. Wszystko to wyglÄ…daÅ‚o jak wybuch biaÅ‚ej mgÅ‚y prosto z tafli wody. Zagadka rozwiÄ…zana, a ja zaczynaÅ‚em wÅ‚aÅ›nie żaÅ‚ować, że nie wziÄ…Å‚em aparatu. W caÅ‚ej scenie uczestniczyÅ‚y też inne stworzenia – dopiero teraz zauważyÅ‚em, że na plaży byÅ‚o mnóstwo kotów, które przechadzajÄ…c siÄ™ w zupeÅ‚nej ciszy po brzegu, wybieraÅ‚y z piasku padniÄ™te i zniesione na brzeg osobniki.

Ile to ciekawych rzeczy dzieje siÄ™ tuż obok, czÄ™sto za rogiem naszego domu, niemal pod nosem, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy! Nawet w takim nudnym betonowisku, jakim jest plaża w Kobe, można przeżyć niezwykÅ‚Ä… przygodÄ™. Jakkolwiek dziwne wydaje siÄ™ zachwycanie siÄ™ nocÄ… milionem ryb, caÅ‚a scena napeÅ‚niÅ‚a mnie dziwnÄ… satysfakcjÄ…… 

Ostatni pociÄ…g w kierunku Akashi.


Kiedy już nacieszyłem się nietypowym odkryciem, wróciłem do stacji po rower. Jeszcze tylko jedno spojrzenie na księżyc i ruszyłem w kierunku domu, a mijany chwilę później dziadunio z notesem sporządzil z tej okazji stosowną notatkę.

Księżyc na dobranoc.


* O tym NA PEWNO napiszę! Ale jeszcze nie teraz, bo byście się odwodnili, czytając wszystko w jednym ciągu.
** O ile jest siÄ™ dwumetrowym gajdzinem pÅ‚ci mÄ™skiej, jeżdżącym samotnie nocÄ… na zdezelowanym rowerze. Nie wiem, jak majÄ… siÄ™ bladowÅ‚ose niewiasty w za krótkich spódnicach, sÅ‚yszaÅ‚em jednak kilka historii z życia w/w, z których jasno wynika, że ktoÅ› czasem może zaczepić. Z relacji doÅ›wiadczonych wynika jednak, że niewspółmierna do zaczepki reakcja jest doskonaÅ‚ym Å›rodkiem zapobiegawczym – nagabywacz powinien dać sobie spokój, gdy tylko zaserwujemy mu jakiekolwiek zachowanie nie wpisane w kanon japoÅ„skiej niewiasty (np. tradycyjna staropolska metoda „torbÄ… przez Å‚eb” albo darmowa lekcja rynsztokowej wersji jÄ™zyka polskiego – ważne, żeby byÅ‚o dużo twardych gÅ‚osek, wszyscy siÄ™ tego bojÄ…).
*** Ona krzyczy przez pół godziny: „Gdzie jest Macchan?”. Chłopcy chcą się z nimi bawić w berka, „Och nie, oddaj mi mój kapeć!”, „Będziesz musiała mnie gonić!”. Potem już tylko sceny ze Scooby-doo, gdy pokraczny potwór gania dzielnego Scooby i jego przyjaciół w rytm jakiejś zapomnianej plażowej piosenki itd. Tak wygląda nocna impreza na plaży.
**** Jak każdy zaradny Japończyk!

Jak pewnie zauważyliście, napisałem, że nie miałem tym razem aparatu. To prawda, zamieszczone we wpisie zdjęcia pochodzą z innej nocy. Niestety, miliony ryb w jednym miejscu to bardzo ulotne zjawisko – nie udało mi się już ich zobaczyć. Krótko dziś, ale wolę to wszystko pchnąć do przodu, zamiast siedzieć w nieskończoność nad jedną, nie aż tak ciekawą historią, blokując pojawiające się czasem natchnienie. :) Pozdrawiam!

Pozostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany, by móc komentować. Zaloguj się »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.