Zielonej herbaty – po japońsku “oocha” – jest wiele rodzajów. Żadna z tych, których do tej pory próbowałem, nie przypomina jednak słomianego napoju pod nazwą “herbata zielona”, jaki podaje się w polskich kawiarniach. Jakież było moje zdziwienie, gdy kupiwszy po raz pierwszy butelkę z automatu, zamiast czegoś herbacianego moje podniebienie zaatakował dziwny smak podobny do spalonych orzechów ziemnych.
Przeczytaj resztę wpisu »
Archiwum na sierpień, 2008Pogoda jest tu straszna. Upały i zawieszona w powietrzu woda nie dają żyć. Człowiek jest mokry rano, w południe i wieczorem, nawet w nocy, gdy śpi, wilgotność wdziera się do klimatyzowanych wnętrz, osiadając na skórze. I tak powinienem być szczęśliwy, bo podobno w Kobe nie jest aż tak źle. Pomyślałem jednak, że tradycyjne narzekanie będzie dobrym rozpoczęciem nowej notki. Miło jest wieczorem wybrać się na spacer. Kilka dni temu postanowiłem odkurzyć mój bajerancki rower i późnym wieczorem, po całym dniu pracy*, wybrałem się na przejażdżkę po okolicy. Było nad wyraz pogodnie – od rana padał deszcz i dopiero wieczorem pogoda się poprawiła, przez co wilgoć nie zdążyła się podnieść. Po zachodzie słońca temperatura w Kobe przez kilka godzin utrzymywała się na poziomie „normalnej”. |
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.


Wpisy (RSS)