Nie wiem gdzie, ale podobno mamy w Kobe zimę. Informacje te wyczytałem z biurkowego kalendarza. Bardzo to jest ciekawe, bo poza datą naprawdę mało co o tym świadczy. Raz czy dwa temperatura spadła do trzech stopni Celsjusza, ale jak dla mnie, to nadal polska jesień. Większość dni da się przechodzić w bluzie i polarze (goreteksu zacząłem używać ostatnio, bo dużo deszczu). Gdy mówię ludziom, że jestem z Polski, pytają mnie, czy „w Polsce to jest bardzo zimno i niedźwiedzie biegają po ulicach?”. Pomijając niejasne zoologiczne insynuacje, przytakuję: mamy zero, mamy śnieg (albo chociaż dużo zimnego błota) i generalnie zupełnie inaczej to wygląda.
Może gdyby minione święta były takie, jak należy, zima byłaby bardziej zimowa? Jakby nie było, okres świąteczny jest dla mnie integralną częścią tej pory roku. W Japonii zamiast karpika, barszczu i pierogów z grzybami w wigilijny wieczór jadłem ze znajomymi sukiyaki. Warzywa, mięso, grzyby wrzucone do prodiżo-gara, zalane bazą sukiyaki*. Zabawa przednia, święta nijakie… Bez zastanowienia oddałbym to wszystko za pół szklanki kompotu z suszu (którego szczerze nie cierpię).
Rozmyślając, jakby w ciekawy sposób przekazać moim czytelnikom miernotę tego sezonu, otrzymałem dar z niebios… nic innego, jak około minuty śniegu. Lokalny kamisama zrobił to, jak mniemam, kierując się swym wyszukanym poczuciem humoru – co innego mogłoby uczynić ten wpis jeszcze bardziej chaotycznym i niezrozumiałym? No ale niech będzie panu bożku – oto śnieg…
Jako, że nie mam ciekawych zdjęć ukazujących zimę w Kobe – coś innego: Japonia, ciemna zimowa noc, samotny gajdzin ze statywem na ramieniu…
Taka to zima właśnie.
Pozdrawiam!
* Tu pozwolę sobie opisać spostrzeżenie: japońskie tradycyjne dania-zupy jak dla mnie nie są zbyt ciekawe, zwykle różnią się tylko bazą (sosem, zupą), na której się gotuje. Do garnka wrzucamy: płatki mięsa, kapustę pekińską, grzyby, cebulę, tofu. Jeśli w garnku jest baza do nabe, otrzymujemy nabe, jeśli sos sukiyaki, mamy sukiyaki, jeśli woda – shabu shabu. Pewnie jestem strasznym ignorantem, sprowadzając wszystko do tak prostackiego wniosku, no ale tak to widzi gajdzin. Gdyby nie dania zaimportowane z Chin, codziennie jedlibyśmy to samo.
W piątek na Hokkaido mieli -25

Wpisy (RSS)
Ja tam nie wiem, gdzie mamy zero i śnieg, bo sniegu to już od bardzo dawno nie widziałam, a o 2 tygodni, jak nie dłużej, temperatura waha się w okolicach 10 stopni. A było i 13 swego czasu^^
Tylko tutajsi Japończycy się cieszą, że w tym roku nie zamarzną^^ Ale zeszłoroczna zima była jeszcze cieplejsza.
Mnie pasuje ta 温暖化
Przedostatnie zdjęcie najbardziej mi się podoba. Lubię takie opuszczone ulice
. Swoją drogą, która to była godzina, że tak ludność wywiało ?
Nie martw się. W Poznaniu nie ma mrozu ani śniegu. Jest bardziej jesień , i w dodatku strasznie wieje.
Pozdrawiam.
Blog już chyba umarł a szkoda bo był naprawdę ciekawy ;/
Respiratora, siostro! Pacjent nie może umrzeć!
, przeczytałam w… 3 dni (prawie cały) i popromowałam wśród znajomych ^^ – wiem że warto, gdyż świetnie piszesz i dowiaduje sie tu sporo o japonii (której kultura i w ogóle wszystko co japońskie mi się podoba) z perspektywy zwykłego (a może nie? ;> ) człowieka. Dlatego, podobnie jak poprzednicy, czekam na kolejny wpis z niecierpliwością, ciekawością i … w ogóle czekam.
Tego bloga, którego znalazłam przypadkowym przypadkiem
Pozdo!
Myślę ze raczej nic to nie poradzimy bo Smorkowi sie chyba najzwyczajniej w świecie odechciało ;(
hmm… wiem coś na temat odniechciewania się…
wiesz co może zrobić dziki tłup żądny nowych wpisów?
ale żeby zostawiać bloga w tak dobrym stanie? Smorku, toż to byłaby katastrofa!
Póki żyję coś od czasu do czasu będzie się ukazywać. Tak żeby uściślić – ja również mam nadzieję, że bardziej regularnie już niedługo.
Myślałem że już nawet nie zaglądasz na tego bloga, miłe zaskoczenie ;]
Z tego co sam doświadczyłem temperatury (szczególnie nocą) w 北区 są o wiele niższe niż od strony morza, ale jeżeli chodzi o śnieg w Kobe to widzę że nic się nie zmieniło. A tak w ogóle to temperatury na zewnątrz w Japonii może są wyższe ale te wewnątrz większości mieszkań chyba nigdy nie zadowoliłyby kogoś wychowanego przy ogrzewaniu centralnym. Dziękuje za zdjęcia, już zacząłem tęsknić za takimi widokami T-T
Pita jeśli tęsknisz za prawdziwą zimą zapraszam do mnie do Finlandii – Laponii, tylko -15 stopni w dzień i -27 w nocy i nie ważne gdzie spojrzysz metrowa warstwa śniegu:)