Archiwum na lipiec 20th, 2007

Latem w Japonii nie jest łatwo – każdy gajdzin wam to powie. Pogoda, jak już wielokrotnie się rozpisywałem niezbyt przyjemna – gorąco i mokro. Powietrze zaczyna się kleić i nagle rozumiemy już po co w naszym pokoju zamontowana jest klimatyzacja. Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, iż jest to piekielny wynalazek, który zafunduje nam przeziębienie, migrenę i kto wie co jeszcze.

Nie inaczej było w moim przypadku – jakiś tydzień temu zacząłem chorować. Początkowo tylko ból gardła, potem jednak doszedł kaszel, gorączka, straciłem głos – pełna symfonia grypy. Twardo trwałem w postanowieniu, iż nie pójdę do lekarza bo i po co? Tu jest Polska. Jakiś tydzień później nie wytrzymałem i udałem się do przychodni na uniwersytecie. Z lekkim zażenowaniem powiedziałem pani w okienku, iż boli mnie gardło – ta z powagą wręczyła mi termometr i kazała zmierzyć temperaturę po czym zaczęła się gimnastykować, jakby tu zapisać moje nazwisko w karcie. Siedziałem tam z termometrem pod pachą i oglądałem telewizję – puszczali bardzo ciekawy film – przy relaksującej muzyce na ekranie beztrosko pływały rybki, meduzy, ośmiornice i inne morskie żyjątka – po niektórych lekach pewnie doznania z oglądania takiego filmu są nie do opisania.
Obok mnie siedziało kilka osób. Z tego towarzystwa moją uwagę zwróciła jedna japonka – nie dlatego, że była ładna i w moim wieku, a dlatego iż z zapamiętaniem zaciągała zakatarzonym nosem. Robiła to tak głośno i dokładnie, iż niemal mnie zemdliło – no ale co tu poradzić, taki to kraj. Zaciąganie do wewnątrz jest ok, ale już publiczne wysmarkanie się w chusteczkę uchodzi za barbarzyństwo.
Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 10 komentarzy »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.