Oto i kolejny gigantyczny wpis – spokojnie, niedÅ‚ugo skoÅ„czy siÄ™ moja wena i ten blog zacznie jakoÅ› wyglÄ…dać. Staram siÄ™ skracać moje wywody jak tylko mogÄ™ i nie pisać o rzeczach oczywistych – np. że zaspaÅ‚em (nic nowego) itp. Wybaczcie też, że wpisy pojawiajÄ… siÄ™ z lekkim opóźnieniem, to już niedÅ‚ugo – net w postaci 100 MBit Å›wiatÅ‚owodu nadchodzi wielkimi krokami (ostatnia wersja – 2 maja). No ale dp rzeczy – od dÅ‚uższego czasu zaplanowanÄ… miaÅ‚em wizytÄ™ w Osace – jej cel: kupić kompa. Data – 2007.04.13, to byÅ‚o tak…

Przed samym wyjazdem z Kobe musieliÅ›my zaÅ‚atwić kilka spraw. Po pierwsze – udajemy siÄ™ do pobliskiego international center (dziwna instytucja, która oferuje dużo ciekawych rzeczy zupelnie obcym ludziom, za darmo) by tam dorwać siÄ™ do Å‚Ä…cza internetowego. Kilka dni wczeÅ›niej niejaki Kaiou, czyli mój ex-nauczyciel japoÅ„skiego i oficjalny doraca w sprawie życia w piÄ™knym kraju jakim jest Japonia, przesÅ‚aÅ‚ mi intrukcje jak dostać siÄ™ do upragnionego Den Den Town, zwanego inaczej Nipponbashi. Należy wiedzieć, iż miejsce to sÅ‚ynne jest w calym Kansai (Ci z Kanto majÄ… AkihabarÄ™ w Tokio) – jest to dzielnica handlowa z wszelkiej maÅ›ci elektronikÄ… – poczÄ…wszy od aparatow cyfrowych, poprzez laptopy a skoÅ„czywszy na deskach klozetowych godnych astronautow ze stacji kosmicznej (poza standardowymi usÅ‚ugami deski takie oferujÄ… korzystajÄ…cemu min. podgrzewane siedzisko, automatyczne podmywanie, suszenie, pochÅ‚anianie zapachów, dźwiÄ™ki zagÅ‚uszajÄ…ce naturalne odgÅ‚osy korzystania itd.). Nipponbashi przyciÄ…ga liczne rzesze zagranicznych turystów pragnÄ…cych po okazyjnej cenie upolować jakiegoÅ› super wypasionego, japoÅ„skiego sprzÄ™ta.

Poczatkowo na wycieczkÄ™ wybieraÅ‚em siÄ™ z mym rodakiem – Łukaszem (już wspomniaÅ‚em – mieszka w tym samym akademiku). OkazaÅ‚o siÄ™ jednak, że doÅ‚Ä…czy do nas mój sÄ…siad – Carlos z Gwatemali. Punkt 8.30 rano, zebraliÅ›my siÄ™ w lobby naszego akademika by ruszyć na poszukiwanie źrodla internetu. Centrum otwiera siÄ™ o 9 rano, niestety jak to w życiu pojawiÅ‚y siÄ™ komplikacje. Pani uniwersalna (zajmuje siÄ™ bibliotekÄ…, salÄ… komputerowÄ… i salÄ… wideo wiÄ™c nazwanie jej paniÄ… biblioekarkÄ… byÅ‚oby bezpodstawnym zawężeniem jej kompetencji) z najszczerszym uÅ›miechem wyrzycila z siebie setki sylab po japonsku. Po wyjÅ›ciu z budynku skonsultowaÅ‚em z moimi towarzyszami to co zrozumieli z jej wywodu – podsumowujÄ…c, udaÅ‚o nam siÄ™ wyÅ‚apać takie frazy jak – chotto, sumimasen i kilka czasowników koÅ„czÄ…cych siÄ™ na nai. TÅ‚umaczÄ…c na Polski: nie bo *coÅ›*. AlternatywÄ… dla internetu w International Center jest jeden komputer w naszym akademiku, na którym, o ile nie jest zajÄ™ty (to siÄ™ zdarza bardzo rzadko), można surfować przez pół godziny. Nikt z nas nietety nie wie kiedy biuro siÄ™ otwiera, bo jesteÅ›my zbyt leniwi żeby siÄ™ zapytać i zapisać tÄ™ inormacjÄ™ na karteczce. Towarzysze stwierdzili, że udadzÄ… sie do macdonaldsa, gdyż Carlos pragnie cos zjesc. ZostawiÅ‚em ich i sam ruszyÅ‚em do akademika.

Po drodze zaliczyÅ‚em szybkÄ… wizytÄ™ w konbini “na rogu”. Ciekawostka – w odlegÅ‚oÅ›ci 15 metrów od drzwi naszego akademika mamy aż trzy sklepy typu konbini (convinient store – asortyment polskiego supermarketu tylko skompaktowany do powierzchni zwykÅ‚ego sklepu). W tej krótkiej przerwie na posiÅ‚ek, kupiÅ‚em buÅ‚kÄ™ z typu francuskich specjałów. U nas w Polsce zwie siÄ™ je chemicznym Å›winstwem – coÅ› a’la rogaliki seven days, tylko że tu w Japonii jest masa rodzaji, sÄ… smaczniejsze, bardziej pożywne i sprawiajÄ… wrażenie Å›wieższych i zdrowszych (a przynajmniej ja w to wierzÄ™ – inaczej nie miaÅ‚bym co jeść). BuÅ‚ka, którÄ… dane mi byÅ‚o kosztować nazywaÅ‚a sie Banana-pan i jak sama nazwa wskazuje miaÅ‚a smak banana. Przy okazji chciaÅ‚em zauważyć, że w Japonii wszystko co zwiÄ…zane z pieczywem pochodzi z Francji lub Niemiec. WedÅ‚ug japoÅ„czyków nigdzie indziej jak wÅ‚aÅ›nie tam ludzie caÅ‚e dnie obżerajÄ… siÄ™ ciastkami, bagietkami i bulkami z bananem. MieszkaÅ„cy kraju kwitnÄ…cej wiÅ›ni adaptujÄ… owe wyroby by móc poczuć jak smakuje francuskie i niemieckie życie (dla was mam już gotowÄ… odpowiedź – smakuje bananem). Po pomyÅ›lnym wykonaniu zadania dowiedziaÅ‚em siÄ™, że mamy dwie nowe osoby w skÅ‚adzie – Nadmit i Bilge – dziewczyny z Mongolii. Przy piÄ™ciu uczestnikach nasza wycieczka zaczynaÅ‚a wyglÄ…dać profesjonalnie.

Zadanie numer dwa na ten dzieÅ„… Kilka dni temu zaÅ‚ożyliÅ›my konto w banku. Od dziÅ› można byÅ‚o odbierać karty bankomatowe – ma to jakiÅ› zwiÄ…zek ze stypendium wiÄ™c lepiej byÅ‚o mieć to z gÅ‚owy. WsiedliÅ›my w JR (czyli lokalno – miedzymiastowy Å›rodek transportu) z Nada (gdzie jest nasz akademik) do Rokkomichi. Tam już na piechotkÄ™ do stacji Rokko Hankyu (to z kolei nazwa innej sieci lokalno – miÄ™dzymiastowego transportu), gdzie znajduje siÄ™ filia naszego banku. Po wykonaniu niezbÄ™dnych wygibasów jÄ™zykowych przy okienku w banku po raz kolejny już tego dnia, okazaÅ‚o siÄ™ że – chotto, sumimasen i nai, czyli generalnie: nie. Mamy przyjść za 5 dni bo karty nie sa jeszcze gotowe. Å»eby nie byÅ‚o nam za dobrze okazaÅ‚o siÄ™ jeszcze, że Łukasz nie może tu wymienić Euro (quest poboczny) i musi sie udać do banku na stacji Sannomiya. CzymprÄ™dzej czmychnÄ…Å‚ wiÄ™c do centrum Kobe a my mieliÅ›my 40 minutowÄ… nieplanowanÄ… przerwÄ™.

Zaproponowalem pozostaÅ‚ym spacer w poszukiwaniu czegoÅ› co możnaby zjeść (co to jest buÅ‚ka z bananem dla kogoÅ› takiego jak ja). Kierunek jaki obraÅ‚em – uliczka wyglÄ…dajÄ…ca na dość rozrywkowÄ…, okazaÅ‚a siÄ™ kompletnÄ… klapÄ… i szybko wywÄ™drowaliÅ›my w jakieÅ› szare osiedle. PróbujÄ…c wrócić trafiliÅ›my przypadkiem do Å›wiÄ…tyni, stojacej jak gdyby nigdy nic poÅ›ród brzykich i ciasnych domów blokowiska.

Droga prowadząca do świątyni



ProwadziÅ‚ do niej dÅ‚ugi chodnik z drewnianymi latarniami po bokach a nastÄ™pnie szerokie kamienne schody. Na koÅ„cu tej drogi witajÄ… przybyszy dwa kamienne psy strażnicy…

Pan Pies



…i wreszcie przepiÄ™kna kaplica.

Znaleziona przypadkiem świątynia



Samo miejsce byÅ‚o niesamowicie ciche – miÅ‚o byÅ‚o siÄ™ tam znaleźć.

Modlitwa przed egzaminem



W drzewach buszowaly pełnowymiarowe kruki, nie jakies tam wrony, gawrony czy inne podróby. Ptaszyska te, które tak trudno zobaczyć w Polse, ku mojemu zdziwnieu są tutaj bardzo pospolite.

Smok obmywacz



Jednym z ciekawszych elementów okazaÅ‚o siÄ™ miejsce z wodÄ… do obmywania (lub picia) – posÄ…g w ksztaÅ‚cie smoka, któremu z psyka spÅ‚ywaÅ‚a woda. ZrobiÅ‚em tam chyba z 50 zdjęć.

Ten po prawej to ja



Gdy wybila godzina 12 udalismy sie na dworzec Rokko hankyu, tam niestety zgodnie z moimi przewidywaniami okazaÅ‚o siÄ™, że niestety Łukasza jeszcze nie ma. Znudzony krÄ™ciÅ‚em siÄ™ po stacji szukÄ…jac czegoÅ› ciekawego – obejżalem min. kramik z amechan (co wg 17 letnich japonek z samolotu w dialekcie kansaiben oznacza sÅ‚odycze), pojeździÅ‚em trochÄ™ schodami a nastÄ™pnie z zapamietaniem zaczÄ…Å‚em studiować mapÄ™ linii Hankyu z opisanymi taryfami. MusiaÅ‚em mieć dziwacznÄ… minÄ™ gdyż po chwili podeszÅ‚a do mnie jakaÅ› pani i zapytaÅ‚a “Do You need my hand?” (+Å›mieszny akcent). Jako, że nie miaÅ‚em przy sobie odpowiednich narzÄ™dzi by przeprowadzić szybkÄ… amputacjÄ™, poprosiÅ‚em jÄ… tylko aby mi wytÅ‚umaczyla, która stacja to centrum Osaki i ile kosztuje bilet. Pani byÅ‚a miÅ‚a, poczÄ™stowaÅ‚a mnie zestawem obowiÄ…zkowym – tj. skÄ…d jestem, co tu robiÄ™… pytanie “Jak podoba mi sie japonia?” uprzedziÅ‚em bo odruchowo pociÄ…gnÄ…Å‚em mojÄ… wypowiedź na ten temat. Ku mojemu zadowoleniu po chwili doÅ‚Ä…czyÅ‚a reszta ekipy i wsiedliÅ›my w Hankyu do Osaka Umeda…

Pierwsze chwile w tym mieÅ›cie byÅ‚y dość przerażajÄ…ce. Masy ludzi przelewajÄ…ce siÄ™ przez stacje nie pozwalaÅ‚y przejsc. Wedlug wskazowek, na poczÄ…tek powinnismy udać siÄ™ w kierunku ulicy shinsaibashi – deptaku czy też ulicy handlowej. Po zadaniu kilku pytaÅ„ w punkcie informacji turystycznej otrzymaliÅ›my mapy i dokÅ‚adne intrukcje. MiÅ‚y japoÅ„czyk wyjaÅ›niÅ‚ nam, iż powinniÅ›my wsiąść w metro i przejechać trzy stacje i wtedy już wÅ‚aÅ›ciwie jesteÅ›my przy shinsaibashi. Przy automatach z biletami nasza grupa doznaÅ‚a lekkiego szoku gdy okazaÅ‚o siÄ™, że przejazd trzech stacji metrem kosztuje prawie tyle samo co hankyu z Kobe do Osaki. Ah to wielkomiejskie życie.

Jakby ktos sie wybieral w podobnÄ… wycieczke, podaje wyciag z emaila otrzymanego od Kaiou (mam nadziejÄ™, że nie jest to Å‚amanie praw autorskich). Tak wiÄ™c oto krótki opis jak dotrzeć do Den Den Town. Zapamietac kolejno: Osaka Umeda, Shinsaibashi, Wielki krab, Nipponbashi. Wystarczy zadawać pytania napotkanym japoÅ„czykom, podstawiajac do schematu kolejne hasÅ‚a. Oto fraza: “Sumimasen!” Gdy już siÄ™ zatrzyma oraz gdy przestrach w oczach minie dodajemy: “ e ikitai”. Za pomoca gestow dajemy znac, że to tyle i czekamy na odpowiedź. Tu nastepuje potok słów (jeÅ›li osoba nie zna angielskiego), które zupelnie pomijamy i skupiamy siÄ™ na analizie gestów. W 8 przypadkach na 10 wystarczy. Nie należy zapominać o ciÄ…gÅ‚ym przytakiwaniu, inaczej nasz zbawiciel może siÄ™ zawiesić.

Różowy goryl



Ah no i jeszcze – nie pytajcie o drogÄ™ mÅ‚odzieÅ„ców wyglÄ…dajÄ…cych jak obsada wczesnych filmów Takesiego Kitano (tych gdzie bohater jest zawsze strasznie zÅ‚ym czÅ‚onkiem yakuza). Carlos z Łukaszem próbowali i w efekcie dostali instrukcjÄ™ w jakimÅ› kosmicznym kierunku, co na szczęście szybko udaÅ‚o nam siÄ™ sprostować dziÄ™ki planowi znalezionemu 10 metrów dalej.

Shinsaibashi czyli dużo nieciekawych rzeczy



Ulica Shinsaibashi okazaÅ‚a siÄ™ dość nudna – mnóstwo drogich sklepów z kosmetykami, ubraniami, telefonami komórkowymi oraz strasznie gÅ‚oÅ›nych salonów pachinko. GdzieÅ› w poÅ‚owie jej dÅ‚ugoÅ›ci zatrzymalismy sie na posilek – wyszliÅ›my z zaÅ‚ożenia, iż przy głównym deptaku bedzie wszystko co najdroższe i okazalo siÄ™ to strzaÅ‚em w dziesiÄ…tkÄ™. SkrÄ™ciwszy w bocznÄ… uliczke trafiliÅ›my do ciasnego lokalu z ramenem. Ceny do zaakceptowania a jedzenie – wyÅ›mienite. Marne popÅ‚uczyny, które dane mi bylo jeść w bliskiej memu akademikowi stołówce sÄ… obrazÄ… dla przepusznej zupy jakÄ… nam podano w tej restauracji. ZamowiÅ‚em sobie korn ramen czyli baza plus dużo kukurydzy – niby proste ale smakowaÅ‚o wyÅ›mienicie.

Ramenownia



W misce udalo mi sie znaleźć kilka płatków wakame (albo innego wodorosta), kawałek gotowanego mięska i jakieś nieokreślone fusy, których pochodzenie przypisywałbym soi. Był to pierwszy posiłek w Japonii, którym się naprawdę nasyciłem (nie licząc wyżery na welcome party na kobe daigaku, ale tam jadlem po kolei wszystko co pojawiało się na stole). Zwykle japońskie porcje są za małe na mój brzuch.

Po uzupeÅ‚nieniu siÅ‚ wróciliÅ›my na shinsaibashi by poszukać wielkiego kraba – ważnego punktu orientacyjnego na trasie naszej podróży.

Wielki krab



Krab okazaÅ‚ sie wielkÄ…, mechanicznÄ… reklamÄ… przylepionÄ… do Å›ciany restauracji. SkrÄ™ciwszy w lewo, po 15 minutach marszu w lekkiej niepewnoÅ›ci zaczeliÅ›my dochodzić do Nipponbashi. Pierwszym znakiemn, iż jesteÅ›my na miejscu byl nagÅ‚y wysyp sklepów z aparatami i akcesoriami fotograficznymi (ciekawostka – część z nich “duty free”). Potem tylko coraz wiecej i wiecej… Przyznam siÄ™ jednak, że lekko mnie ta dzielnica zawiodÅ‚a (nie wiem jak to wyglÄ…da w akihabara w Tokyo – może lepiej), spodziewaÅ‚em siÄ™ czegoÅ› bardziej uporzÄ…dkowanego, coÅ› jak ulica handlowa, tyle że z elektronikÄ…. Tu zaÅ› zwykÅ‚a dzielnica, gdzie wszystko jest porozrzucane po okolicy. Na wybór narzekać nie można – majÄ… wszystko czego czÅ‚owiekowi potrzeba – sklepy oferujÄ… zarówno nowe produkty jak i second handy – we wszelkich możliwych opcjach i konfiguracjach. Tak siÄ™ jakoÅ› zÅ‚ożyÅ‚o, że pierwszy ciekawszy sklep jaki odwiedziliÅ›my okazaÅ‚ sie tym, w którym później kupiÅ‚em swojego laptopa.

Po caÅ‚ym dniu przeczesywania półek zgodnie z Łukaszem stwierdziliÅ›my, że wracamy do pierwszego by tam jeszcze raz siÄ™ zastanowić. InteresujÄ…cy mnie model nie byÅ‚ może zbyt tani (jak na second handa), w Å›rodku jednak znalazÅ‚y siÄ™ najÅ›wieższe podzespoÅ‚y o interesujÄ…cych parametrach. System (win XP home) i klawiatura sÄ… po japoÅ„sku ale nie przeszkadza mi to za bardzo w jego użytkowaniu. Najbardziej irytujÄ…ce jest wpisyawnie polskich znaków – klawiatura nie posiada bowiem prawego alta (lewy nie obsÅ‚uguje znaków a jedynie menu kontekstowe programu). W miejscu brakujÄ…cego alta jest klawisz do zamiany systemu pisma – hiragany / katakany / romaji. PozostaÅ‚o mi wiÄ™c korzystanie z kombinacji Shift + ~ i znak który chcÄ™ wklepać – trochÄ™ to mÄ™czÄ…ce ale już prawie siÄ™ przyzwyczaiÅ‚em. Łukasz kupiÅ‚ sobie nowego laptopa (za ten hardware niemożliwie tanio!) i w komplecie dostaÅ‚ system Windows Vista – oczywiÅ›cie też po japoÅ„sku. Nauka nowego interfejsu microsoftu, gdzie nic nie jest na swoim miejscu, w jÄ™zyku japoÅ„skim to nie lada wyzwanie :)

Przed zakupem pojawiÅ‚o siÄ™ jednak zadanie bojowe – znaleźć Citibank – dorwać siÄ™ do pieniÄ™dzy. WiedziaÅ‚em jedynie tyle, że filia jest gdzieÅ› w okolicach Shinsaibashi. DziÄ™ki uczynnoÅ›ci pana sprzedawcy i mojemu kulejÄ…cemu japoÅ„skiemu zostaÅ‚em zaopatrzony w dokÅ‚adnÄ… mapÄ™ okolicy z zaznaczonymi ważnymi punktami orientacyjnymi. Reszta towarzyszy zmÄ™czona postanowiÅ‚a w tym miejscu zakoÅ„czyć swojÄ… wycieczkÄ™ i wracać do Kobe. Ja rozgoraczkowany wybieglem ze sklepu. Byla 17.30 – przebywajÄ…c myÅ›lami w Europie obawiaÅ‚em siÄ™. że bank bÄ™dzie czynny tylko do 18 i nie zdążę. Bardzo sie spieszyÅ‚em i już po 10 siÄ™ zgubiÅ‚em. Kolejni przepytywani japoÅ„czycy powoli naprowadzili mnie na wÅ‚aÅ›ciwy szlak. W tej krótkiej przerwie spotkaÅ‚em min. dwóch wyluzowanych australijczykow, których spytaÅ‚em o drogÄ™. Ci ze stoickim spokojem wyjaÅ›nili mi, że też siÄ™ zgubili i jedyne wiedzÄ…, to że sÄ… w Osace, choć dopuszczajÄ… możliwość, że i w tej kwestii siÄ™ mylÄ… :) O 17.50 stanąŁem przed drzwiami Citibanku. Tu też zostalem sprowadzony na ziemiÄ™ – bank byÅ‚ od dawna zamkniÄ™ty… a strefa bankomatowa jest otwarta 24 godziny na dobÄ™. Eh…

W drodze powrotnej poszÅ‚o mi znacznie lepiej – stwierdziÅ‚wem wtedy, że generalnie rzecz biorÄ…c, Osaka to Å›wietne miasto. Można wÄ™drować przed siebie nie zastanawiajÄ…c siÄ™ za bardzo gdzie siÄ™ idzie. Za dużo myÅ›lenia i wÄ…tpliwoÅ›ci to zbÄ™dy psychiczny dyskomfort, który przeszkadza w prawdziwym poznawianiu tego kraju. O ile lepiej jest trwać w przekonaniu, że kierunek przez nas obrany jest zawsze dobry. Osaka z tysiÄ…cami maÅ‚ych uliczek jest wspanialym miejscem na tego typu eskapady. Podróż w nieznane, jazda metrem w przypadkowym kierunku – dla samego tego uczucia warto tu przyjechać… Ciekawe jak to wyglada w Tokio?

Dotarłem do sklepu gdzie już czekał na mnie zapakowany laptop. Z Łukaszem zgodnie stwierdziliśmy, że najwyższy czas wracac do domu.

IdÄ…c za gÅ‚osem intuicji zeszliÅ›my pod ziemiÄ™. Po dokladnym zapoznaniu sie z rozkladem jazdy stwierdziliÅ›my, że wÅ‚aÅ›ciwie chyba wiemy gdzie jestesmy – stacja metra w Namba. WsiedliÅ›my w wagon peÅ‚en japoÅ„czykow wracajÄ…cych z pracy. Tutaj maÅ‚e wyznanie – w japoÅ„skich Å›rodkach komunikacji bojÄ™ siÄ™ tylko jednego – mianowicie, że wsiÄ…dÄ™ do wagonu tylko dla kobiet. W Kobe jest to bardzo sÅ‚abo oznaczone i dziaÅ‚a jakiÅ› skomplikowany system godzinowy, kiedy można a kiedy nie. Prawda jest taka, że nawet jak wielki gajdziÅ„ski samiec wpakuje siÄ™ do takiego wagonu w godzinach szczytu nikt mu sÅ‚owa nie powie. Dziwnie siÄ™ jednak jedzie takim wagonem i czuje na sobie te wszystkie spojrzenia peÅ‚ne strachu. W Osace wagony dla kobiet sÄ… różowe wiÄ™c nie ma problemu. A wracajÄ…c do wÅ‚aÅ›ciwego wÄ…tku… po 15 minutach dotarliÅ›my na dworzec Umeda gdzie szybko zakupilismy bilety i wsiedlismy w Hankyu do Kobe. Podczas tej podróży doÅ›wiadczyliÅ›my nowej atrakcji. Mimo, że godzina byÅ‚a poźna – okolo 19.30 zaczelo sie robic strasznie duszno i goraco, wilgotnoÅ›c powietrza wzrosÅ‚a. Gdy tylko wysiedlismy na stacji Oji Koen zaczeÅ‚o lać. Parasole ze sklepu “wszystko po 100 yenow” nie za bardzo siÄ™ spisywaÅ‚y i notorycznie skÅ‚adaÅ‚y pod naporem wiatru. Przez te niesprzyjajace warunki najadlem sie strachu o mój nowy, kochany komputer. Dopiero wtedy podczas rozmowy zdaliÅ›my sobie sprawÄ™, że byÅ‚ piÄ…tek trzynastego. Gdy w koÅ„cu wpakowaÅ‚em siÄ™ do mojego pokoju byÅ‚em szczęśliwy jak nigdy – to byÅ‚ bardzo dÅ‚ugi dzieÅ„.

Mój nowy komputer :D



No i to by byÅ‚o na tyle z tej opowieÅ›ci. Strasznie to dÅ‚ugie wyszÅ‚o. Pozdrawiam was wszystkich, dziÄ™kujÄ™ za komentarze! :) Moj mail – mójnick@nazwatejstrony.pl.

PS. Jeszcze tego samego wieczoru udaÅ‚o mi siÄ™ zablokować system – po utworzeniu użytkownika wpisalem hasÅ‚o w romaji. Jakież byÅ‚o moje zdziwienie przy nastÄ™pnym uruchomieniu, gdy okazaÅ‚o siÄ™, że przy wpisywaniu hasÅ‚a nie da siÄ™ zmienić rodzaju pisma i wszystko leci z klawiatury w domyÅ›lnym jÄ™zyku systemu – czyli japoÅ„skim. Wszelkie próby przeklejenia hasÅ‚a, zmiany jÄ™zyka zdaÅ‚y sie na nic. ByÅ‚em już lekko poddenerwowany, ale przypomniaÅ‚em sobie, że dla takich idiotów jak ja (którzy uważajÄ…, iż znajÄ… siÄ™ na komputerach, ale już niekoniecznie japoÅ„skim windowsie) jest tryb awaryjny gdzie mamy dostÄ™p do niezabezpieczonego konta administratora. Dobrze, że sobie o tym przypomnialem bo inaczej tego dnia poÅ‚ożyÅ‚bym siÄ™ spać bardzo zÅ‚y :)

A tu jeszcze maÅ‚y bonus – takie coÅ› Łukasz znalazÅ‚ w lobby…

Mi nie wolno :)


Pozostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany, by móc komentować. Zaloguj się »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.