Dziś zagadka zdjęciowa: “Gdzie się podziała Japonia?”.
typhoon
Od dwóch dni dość konkretnie pada deszcz – idzie tajfun i to podobno największy w tym roku. Niby miał być w Kobe już wczoraj w nocy ale jak widać ma lekkie opóźnienie. Powyższe zdjęcie jest dość przerażające – Japonia tymczasowo zniknęła z mapy.

Comments 10 komentarzy »

Witam. Dziś chciałem zaprezentować ostatnią już historię z tegorocznego Złotego Tygodnia. Pisać będę o naszym wyjeździe na położoną na jeziorze Biwa “wyspę bogów” – Chikubu. Liczba mnoga, gdyż po raz kolejny jest z nami Haruka, kropka. Będzie mowa o świątyniach, nisko latających ceramicznych dyskach i jaszczurkach. Poza tym oczywiście dużo zdjęć, a może nawet jakiś film.

Chikubu. (fotografia z google maps)


Na początek trochę o samym jeziorze Biwa. Jest to największy zbiornik słodkowodny w Japonii, położony na północ od Kioto, w prefekturze Shiga. Ma powierzchnię 670 kilometrów kwadratowych, a dla porównania – jezioro Śniadrwy ma “zaledwie” 114 kilometrów kwadratowych. Odkąd przyjechałem do Kraju Kwitnącej Wiśni i rozpocząłem edukację z geografii tego kraju, Japończycy, których pytałem o Biwako, opowiadali jedynie o tym, jakie jest… brudne i fuj! Mimo że historie te pojawiały się dość często, to mało kto potrafił podać konkretne argumenty popierające tę tezę. Z tego, co zrozumiałem, w przeszłości zbiornik podobno traktowany był jako miejsce utylizacji odpadów, np. nawozów rolniczych z otaczających je pól. Rząd miał położyć temu kres i “jest dobrze”. Nie wiem, co w tym konkretnym przypadku oznacza ta ostatnia fraza, a nie jestem na tyle biegły w japońskim (czytać: nie chce mi się), by przeprowadzić dokładniejsze badanie w tym temacie. Nie dajcie się zniechęcić gadaniem, wrażenia i widoki są niesamowite, polecam każdemu wyprawę w tamtejsze okolice.

Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 4 komentarzy »

Aby umilić oczekiwanie na kolejną historię ze Złotego Weekendu, zmontowałem ten oto krótki film, ukazujący, co można znaleźć w przeciętnym japońskim bento. Całość została nagrana w shinkansenie (co zresztą słychać, bo konduktorka cały czas terkocze w tle) – przewodniczką tej kulinarnej wyprawy jest Haruka. Zapraszam do oglądania (dostępne są wersje HD).


Zachęcam do komentowania i zadawania pytań! :)

Pozdrawiam

Comments 5 komentarzy »

Wczoraj niedaleko Kobe przeszedł tajfun – mimo że miasto nie było bezpośrednio dotknięte kataklizmem, momentami wiało naprawdę mocno. Nie jest to zbyt porywający film (zwłaszcza jeśli jesteście amatorami latających krów), możecie co najwyżej liczyć na dużą ilość przewróconych rowerów i słabej jakości mikrofon.

Pozdrawiam

UPDATE:

Tajfun działa jak gigantyczny odkurzacz i w dzień po jego przejściu niemal zawsze jest super pogoda. Foto:

Comments 5 komentarzy »

Dla turystów Japonia jest krajem bardzo interesującym. Gdzie nie spojrzeć, pełno tu zabytków światowej sławy – nieskończona wydaje się liczba świątyń, zamków i innych ciekawych miejsc. Poza okazją na dobre fotki, dodatkowo każde miasto lub wieś stara się przypodobać turystom od kulinarnej strony. Oryginalne danie lub wariant znanej potrawy to klucz do sukcesu. W Japonii liczba dań jest długa, ale dostęp śmiertelnych ogranicza się do kilkudziesięciu pozycji. Każda z nich ma jednak multum wariantów i sposobów przyrządzania – często różniących się jedynie drobnym detalem. Tu ramen, tam ramen, niby wszystko ramen – ale powiedzenie znajomym, “no… ramen w Fukuoce jest bardzo dobry”, z całą pewnością wywoła kilkusekundowe “ooooo”. Wycieczki często organizuje się właśnie wokół jedzenia – bardzo dobrze widać to na ulotkach biur podróży, epatujących wielkimi zdjęciami najróżniejszych dań, które będziemy jeść, a dopiero później miejscami, które można zwiedzić. Jednak nie o tym mowa…

Ostatnie miesiące mojego życia to głównie praca. Niby można brać urlop, ale te 10 dni na rok to mało, więc lepiej odkładać na jakiś lepszy czas. Na szczęście Japonia posiada ogromną liczbę świąt, dzięki czemu przynajmniej raz na miesiąc mamy nadprogramowe wolne. Niedawno w Japonii był odpowiednik polskiego długiego weekendu, czyli tzw. Złoty Tydzień. Jest to trwający około tygodnia zlepek bliżej nieokreślonych (powiedział Piotr) świąt. Nazwa, jak mi wytłumaczono kiedyś, ma związek z górą pieniędzy, jaką w tym okresie tłumy Japończyków zostawiają w sklepach. W tym roku postanowiłem wybrać się w okolice Hiroshimy do miasta zwanego Onomichi oraz na wyspę Chikubushimę, która położona jest na jeziorze Biwako niedaleko Kioto. Dziś chciałem opowiedzieć o tej pierwszej wycieczce. Gościem podczas podróży będzie Haruka, kropka.

Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 8 komentarzy »

Wszystkie materiały znajdujące się na tej stronie objęte są prawami autorskimi.
Wykorzystywanie ich bez zgody i wiedzy autora jest zabronione.